Zapraszamy na obóz JAKUSZYCE 2020!

Wracamy do normalności! Zapraszamy Was na obóz biegowy w Jakuszycach. Potrenujemy na pięknych trasach Karkonoszy i Gór Izerskich po polskiej i czeskiej stronie. Waszym treningiem pokieruje 24-krotny mistrz Polski Dariusz Kruczkowski. Poznaj szczegóły!

Więcej

Chojnik 70 z hakiem 2018 – relacja osobista

Leszek postanowił zaliczyć najdłuższy bieg w swoim dotychczasowym życiu - 70 z hakiem podczas Chojnik Maratonu. Przeczytajcie jego pełną emocji relację z blisko 13-godzinnych zmagań z trasą i samym sobą...

Więcej

Newsy ze świata biegania

« Poprzedni Następny »

Złoty Maraton - nasza relacja

2020-07-25

Wreszcie można znowu pobiec maraton! Po wielu miesiącach przerwy, wyposzczeni i spragnieni startów, ale i wybiegani, bo nie próżnowaliśmy w trakcie pandemii, wybraliśmy się z Jarkiem Włodarczykiem na Złoty Maraton (ponad 44 km) w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich.

 

Z Jeleniej Góry do głównej bazy DFBG w Lądku-Zdroju dwie i pół godziny samochodem dzień przed startem. Meldujemy się w hotelach (miejsca udało się załatwić w różnych). Odbiór pakietów w Domu Zdrojowym: trzeba mieć zakryte nosy i usta. Nie ma kolejek, wszystko idzie sprawnie. W ogóle jakoś pusto, w przeddzień maratonu, gdy na trasach ultrasi, w Lądku nie czuć atmosfery, jaka zwykle jest na dużych imprezach biegowych. Gdyby były atrakcje towarzyszące, byłoby inaczej, ale w dobie pandemii nie wolno ich organizować. Nic więc – poza biegami i skromnym expo - się nie dzieje. O to przecież chodzi, by ludzie się nie gromadzili.

 

W Lądku nie ma szans na normalną kolację. W knajpie na rynku pani mówi, że już nie przyjmują zamówień. Inne lokalne zamknięte.Idziemy na Orlen na zapiekanki. Pyszne! Kupujemy też colę na drogę i wracamy spacerkiem do hoteli. Stuka nam w czasie chodzenia po Lądku ponad 8 km. Fajny rozruch.

 

Start pandemiczny. Wejście do strefy oczekiwania (regulowane, by nie było tłoku), potem co 10 sekund regulowany start indywidualny. Bardzo sprawnie to idzie, potem na trasie, na wąskich ścieżkach, nie ma tłoku. Warto stosować taki start nie tylko w czasie pandemii.

 

Pierwsza część trasy to szlak graniczny z Czechami w Górach Złotych. Pada deszcz, jest błoto, ale trasa piękna, zalesiona, urozmaicona, pełna hopek, podejść, zbiegów, skał, trawy, korzeni i kamieni. Bardzo przyjemnie się tu biegnie i maszeruje. Stawka się tasuje, bo nie było rozstawienia na starcie według umiejętności – każdy sam deklarował porę rozpoczęcia biegu. Nie jest to jednak żaden problem – miejsca jest sporo, start w końcu trwa dwie godziny, co bardzo rozrzedza maraton.

 

Pierwszy punkt żywieniowy – regulowane wejście, zakrycia twarzy, arbuzy, banany, woda. OK.

 

Oznakowanie trasy taśmami przymocowanymi do drzew i innych miejsc. Jest też dodatkowe oznakowanie ze strzałkami. Ale nie wszędzie. Oj, oznakowanie jest najsłabszą stroną tych zawodów. W wielu wątpliwych miejscach trzeba się domyślać, którędy biec. Na innych biegach normą są wolontariusze lub inne osoby od organizatora, które wskazują drogę. Na Złotym Maratonie są tylko w jednym miejscu.

 

W pewnym miejscu oznakowanie prowadzi w lewo, podczas gdy na mapie (i tracku) trasa idzie prosto. Postanawiam kierować się oznakowaniem. Trafiam na przyjemny zbieg, który wyprowadza mnie na szutrową drogę. Za mną biegnie chłopak z Poznania. Spotykamy biegnących z przeciwka uczestników biegu na 110 km. Zgubiliśmy się.

 

Wyciągam mapę trasy (była w pakiecie startowym) i już wiem, gdzie jesteśmy. Trzeba było prosto, a nie w lewo, ale za chwilę możemy wrócić na właściwą trasę, gdyż niemal styka się z tą, na której jesteśmy. Niestety kosztuje to nas około kilometra i 10 minut.

 

Trudno, tak bywa. Nigdy się nie zgubiłem na zawodach, choć już ponad sto mam w nogach. To jest ten pierwszy raz. Rzucam się do odrabiania strat. Wywalam się na zbiegu. Na szczęście wszystko całe.

 

Za chwilę Złoty Stok. Bardzo spektakularny widok na kamieniołom. Na punkcie znajoma Kasia! Co chcę? Arbuzy oczywiście! Nie wolno ich brać samemu. Trzeba poczekać, aż ktoś z obsługi poda na tackach. Jest też coca cola i woda.

 

Trasa zamienia się w szeroką, szutrową drogę, z paroma wąskimi podejściami. Przed nami jeszcze dwie góry. W sumie trasa Złotego Maratonu to – upraszczając – cztery niezbyt wysokie górki. Jest gdzie się zmęczyć, ale i gdzie odsapnąć. Złoty Stok jest w mniej więcej połowie trasy, gdy ma się w nogach trudniejszą, pierwszą część.

 

Zdobywamy długim marszem Jawornik, zbiegamy do ostatniego punktu, arbuzy, tankowanie i przed nami już tylko szutr oraz asfalt do mety. Zaczyna być dość ciepło, ale to nie wykańczający upał. Ostatnia piątka prawie tylko w dół – można się rozpędzić. Meta w ladeckim Zdroju, ostatnie metry w szpalerze kibiców. Super!

 

Dla Jarka to trzeci maraton. Ma ogromny talent i wielkie możliwości. Pędzi jak szalony, na lokalnych biegach towarzyskich wymiata i w Górach Złotych nie jest inaczej. Raz – z powodu słabego oznakowania i braku zabezpieczenia trasy – chwilę błądzi, ale na szczęście szybko go zawracają. Raz wspiera kogoś, kto ma gorszy moment. Dobiega do mety w dobrej formie, choć chciałby jeszcze szybciej. Spokojnie, przyjdzie pora na zwycięstwa!

 

Za metą jest fajnie – integracja na całego. Siedzimy na trawie, witamy znajomych, kibicujemy tym, którzy jeszcze biegną. Potem piwo i makaron w towarzystwie zawodników, którzy przebiegli 240 km. Giganci!

 

Nasze wyniki:

Jarosław Włodarczyk 5:23:36. Open 62/468, M 59/331, kategoria M 40 – 23/139.

Leszek Kosiorowski 6:41:52. Open 210/468, M 178/331, kategoria M 50 – 14/35.


Strict Standards: Declaration of Model_Banners::add() should be compatible with App_Db_Table::add(array $data, $table = false) in /home/biegaj/domains/biegajwkarkonoszach.pl/public_html/application/models/Banners.php on line 337

OBOZY BIEGOWE

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit.
Praesent in elit at nisi cursus iaculis. Morbi molestie.
pellentesque massa eu lacinia.

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

Masz pytania? Napisz do nas!

WSPIERAJĄ NAS

Wszystkie prawa zastrzeżone - Biegaj w Karkonoszach 2016